Czy protestant może być członkiem kościoła katolickiego?

niedziela, 25 kwietnia 2004 11:09

Tadeusz Zieliński

Znam ludzi, którzy na pytanie zadane w tytule tego artykułu odpowiadają twierdząco. Mówiąc innymi słowy, uważają oni, że można wierzyć w podstawową, doktrynę protestantyzmu, jaką jest nauka o usprawiedliwieniu z łaski przez wiarę i godzić to z przynależnością do Kościoła Katolickiego, wyznawaniem jego dogmatów i praktykowaniem jego religijności.

 

 

Można więc - zgodnie z przekonaniem moich znajomych - spokojnie funkcjonować w ramach katolicyzmu i utożsamiać się z prawdą, która jest cechą przesądzającą czy dany Kościół, instytucja czy indywidualna osoba ma charakter protestancki lub jest protestantem. Można więc być katolikiem i wyznawać zasadę, o której protestanci z naciskiem mówią, iż jest dla nich najważniejszym artykułem wiary, "artykułem, od którego zależy być albo nie być Kościoła" (articulus stantis et cadentis ecciesiae). Można więc łączyć członkostwo w Kościele Rzymskokatolickim i utożsamiać się z prawdą, "o którą poszło" przy Reformacji, z prawdą, dzięki której począwszy od XVI wieku poważna część chrześcijaństwa zachodniego rozstała się z papiestwem.

Problem teoretyczny czy praktyczny?
Ktoś zapyta: Czy poruszany problem w ogóle kogoś obchodzi? Czy może jest to tylko przysłowiowe "gdybanie", w stylu: co by było gdyby jakiś katolik zaczął po protestancku podchodzić do zagadnienia zbawienia? Otóż okazuje się, że to nie jest "gdybanie". Idee chrześcijańskie mają bowiem to do siebie, że są niezwykle dynamiczne i docierają do różnych środowisk. Poglądy katolickie wpływają na styl myślenia np. protestantów czy prawosławnych, prawosławne na katolickie itd. Także protestancki sposób postrzegania prawd biblijnych dociera do katolików i nie jest to, także w Polsce, zjawisko rzadkie. Aktywność chrześcijan z różnych Kościołów protestanckich, działających poprzez zbory, organizacje parakościelne i inne instytucje misyjne przyczynia się do tego, że wielu członków Kościoła Katolickiego przyjmuje nasz sposób rozumienia Ewangelii. I wtedy pojawia się problem: czy jako katolik, który uznał protestanckie pojmowanie orędzia biblijnego za uzasadnione, mam opuścić łono rodzimego Kościoła i wstąpić do któregoś z Kościołów protestanckich czy też obstawać jako katolik przy nowoodkrytych prawdach. Część z nas zagadnięta o to, odpowie - choć z naszego punktu widzenia zbawienie uzyskać mogą wszyscy bez względu na przynależność wyznaniową (w tym także oczywiście katolicy), że nie sposób godzić wyznawania protestanckiej (dla nas - biblijnej) doktryny zbawienia z przynależnością do Kościoła katolickiego. I to zarówno z powodu tego, że katolicyzm nie akceptuje poglądu protestanckiego w tej sprawie i nie opuszcza możliwości wierzenia niezgodnie z dogmatami kościelnymi, a także z uwagi na fakt, że optowanie za protestancką nauką soteriologiczną (tzn. mówiącą o zbawieniu) jest nie do pogodzenia z innymi elementami wiary katolickiej. Pozostali adresaci wymienionego pytania - a ich reprezentantami są wspomniani na wstępie moi znajomi - odrzekną: Możesz mieć protestanckie przekonania w sprawie zbawienia, bowiem "doktryna Kościoła Katolickiego jest pojemna". Jest niedookreślona", "ciągle się zmienia, więc nie trzeba się za bardzo przejmować tym, co się tam obecnie mówi" itd. I dorzucają: jeśliby twoje oficjalne utożsamienie się z protestantyzmem miało zaszkodzić dzieleniu się Ewangelią z twoimi bliskimi, krewnymi, przyjaciółmi, którzy są katolikami, pozostań w Kościele. Twoje protestanckie poglądy da się pogodzić z członkostwem w Kościele Katolickim.

A co na to papież i sobory?
Warto się dowiedzieć, co na to wszystko sam Kościół Katolicki. Najlepiej zajrzeć do dogmatycznych orzeczeń tego Kościoła, sformułowanych przez sobory i papieży.W swojej ostatniej, szeroko rozreklamowanej książce Przekroczyć próg nadziei[1], która choć nie jest urzędowym dokumentem kościelnym, papież Jan Paweł II przybliża swoje rozumienie zbawienia. Według papieża, wiemy otrzymawszy poprzez sakramenty (Chrztu, Eucharystii, Spowiedzi - który ma "moc regeneracyjną") "zaczyn życia wiecznego"[2], "współpracując z łaską"[3] , "ťwspółtworzącŤ z Bogiem swoje zbawienie", może "osiągnąć" życie wieczne[4]. Zbawienie jest zatem dla papieża - zgodnie z wielowiekową tradycją katolicką- ciągłym procesem. Katolik nie może więc mówić o pewności zbawienia, co z kolei jest typowe dla teologii protestanckiej począwszy od Lutra. Los wiernego jest niepewny do czasu Sądu Ostatecznego: "Wynikiem sądu sprawiedliwi zostają przeznaczeni do życia wiecznego"[5]. A więc to dopiero wtedy - według papieża - przesądzi się los chrześcijanina.
W kwestii nauki o zbawieniu najszerzej wypowiedział się jednak Sobór Trydencki (1545-1563), którego celem było zereagowanie na naukę soteriologiczną sformułowaną przez Kościoły Reformacji. Jak piszą autorzy polskiego zbioru doktrynalnych wypowiedzi Kościoła Katolickiego "sesja (...), na której ułożono dekret o usprawiedliwieniu, jest najważniejszą sesją Soboru Trydenckiego. (...). Problem był o tyle aktualny, że nauka Lutra godziła bezpośrednio w tradycyjną naukę Kościoła na ten temat"[6]. Sobór ustalając prawowierną katolicką naukę w sprawie zbawienia, a w tym usprawiedliwienia, z góry jednocześnie zastrzegał: "Stanowczo zakazujemy, by ktokolwiek na przyszłość odważył się wierzyć, podawać z ambony lub nauczać inaczej, niż obecny dekret to ustanawia"[7]. Naprzód sobór podaje, że usprawiedliwienie nie może odbyć się bez chrztu, który jest kąpielą odrodzenia[8]. Dalej mówi, że usprawiedliwienie nie jest jednorazowym aktem, po przeżyciu którego wierzący może powiedzieć, iż jest już usprawiedliwiony przed Bogiem. Jest to bowiem zgodnie z dogmatem rzymskokatolickim ciągły proces powiązany z uś